Błyskostki. Dziwna nazwa, prawda? Dwuczłonowa. Błysk i kostki. Kości napełnione blaskiem. Błyszczące. Przypomina mi to pewną historię o błyskotkach. To nie przejęzyczenie, chociaż sam się na to nabrałem. I nie, nie o świecidełkach i biżuterii. Posłuchaj uważnie. Błysk kotki. Błyskowe kotki. Tak jak te, które znalazł pewien milczący pustelnik z południowych bagien. Zabrał świecące w nocy sierściuchy do swojej chaty. Nie ciesz się jednak zbytnio dobrym sercem odludka. To nie miłosierny samarytanin, tylko psychopata, który torturował zwierzaki. A potem je zjadał. Na szczęście pewnego wieczora wpadł do bajora i się utopił. A błyskowe kotki umarły z głodu w klatkach. Ich dusze zyskały wybawienie od cierpień doczesnych i zostały zaklęte w formy kości. Błyskostki. Prowadzą podróżnych przez niebezpieczne trakty, by nikt nie podzielił ich losu. Kurczę, mrocznie się zrobiło…