#queen

6
131

Zaloguj się aby komentować

Ktoś jeszcze pamięta najsłynniejszą Królową obecnych czasów? - wydaje sie mi się, że temat już bardzo ucichł - całej rodziny królweskiej. #queen #wielkabrytania #theroyalfamily


Queen Elizabeth with her son Prince Charles / Getty Images

029385d3-003d-4841-9766-9563cce1ff55

Zaloguj się aby komentować

Niepublikowany wcześniej utwór zespołu Queen


Członkowie Queen Brian May i Roger Taylor niedawno przez przypadek znaleźli sesję utworu „Face it alone” z Freddiem Mercury. Utwór był częścią sesji nagraniowych do albumu „The Miracle” z 1989 roku.


https://youtu.be/ijj_hheGEi0

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Obejrzałem wreszcie Bohemian Rhapsody. Nigdy fanem Frediego nie byłem, nie moje klimaty, ale film jest naprawdę super zrealizowany. Już samo to, że aktorzy wyglądają naprawdę podobnie do rzeczywistych postaci jest w mojej ocenie dużym plusem. Aktor wcielający się w głównego bohatera zagrał perfekcyjnie! Malkontenci mogą się co najwyżej przyczepić do jego pochodzenia, w końcu Fredi nie był Arabem, tylko Persem/Hindusem[?]. Ale dla laika takiego jak ja nie robiło to specjalnej różnicy. Ogólnie, kawał dobrego kina. A jak ktoś lubi Queenów to jest to pozycja obowizkowa.


https://www.youtube.com/watch?v=mP0VHJYFOAU

Zaloguj się aby komentować

Jaki był ostatni utwór, który Freddie Mercury nagrał z Queen?


Tego nie wie nawet część osób, które uważa się za fanów legendarnego brytyjskiego zespołu. Nie był to bowiem „Show must go on” ani „These Are The Days of Our Lives”, chociaż ten drugi również można nazwać ostatnim. To właśnie podczas nagrywania klipu do tego utworu po raz ostatni mogliśmy zobaczyć Mercury’ego w teledysku grupy Queen. Potem mieliśmy już tylko szansę usłyszeć jego głos.


Już podczas kręcenia materiału wideo do „These Are The Days of Our Lives” można zaobserwować, że legendarny wokalista i muzyk nie był w najlepszej formie. Na ujęciach zza kulis tworzenia klipu widać Freddiego, który dbał przede wszystkim o to, aby ukryć ślady choroby. W tym celu korzystał z pomocy charakteryzatorki, która nakładała ogromną ilość makijażu na jego twarz. Kolejnym problemem było ogromne zmęczenie, które towarzyszyło artyście. Pomimo słabości Mercury podołał zadaniu i dzięki temu miał możliwość pożegnania się ze swoimi słuchaczami, bo chyba tak należy traktować szept, który słyszymy tuż przed tym, jak piosenkarz znika z kadru. Jak się potem okazało, już na zawsze.


Jeszcze smutniejsza historia wiąże się z ostatnim utworem, który wokalista zespołu Queen zdołał nagrać niemal w całości na niedługo przed swoją śmiercią. Mowa tu o raczej mało znanym „Mother Love”, którego zabrakło w filmie Bohemian Rhapsody. Nagranie tego utworu miało miejsce w maju 1991 roku. Mercury był w tym czasie już skrajnie osłabiony, ale w ogóle nie słychać tego, w jego głosie. Podjęcie ostatniego wysiłku było możliwe m.in. dzięki alkoholowi. Wystarczyło już kilka prób, aby uzyskać pożądany efekt.


Niestety pomimo ogromnej chęci Freddiego do kontynuowania tworzenia muzyki, jego organizm w końcu nie wytrzymał i ostatecznie nie udało mu się nagrać ostatniej zwrotki utworu „Mother Love”. Została ona zarejestrowana już po śmierci wielkiego artysty. Ostatnie wersy wyśpiewał gitarzysta zespołu, Brian May. Możecie go usłyszeć w 3:51 minucie poniższego utworu. Album, na którym znalazła się piosenka, wydano dopiero w 1995 roku.

Freddie Mercury zmarł 24 listopada 1991 roku na grzybicze zapalenie płuc, na które zapadł w wyniku osłabionej odporności spowodowanej chorobą AIDS.

https://www.dobresobie.pl/rozrywka/622/jaki-byl-ostatni-utwor-ktory-freddie-mercury-nagral-z-queen

https://youtu.be/oB4K0scMysc?list=RDMMHgzGwKwLmgM

@turfo Edit: Dzięki


Pani maruda zwraca uwagę, ze dziś mamy 15 lipca a nie 24 listopada, więc dziś nie mija 27 lat od tego wydarzenia. Co więcej 27 listopada 2021 roku minie dokładnie 30 lat od tego wydarzenia.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Kartka z kalendarza Queen, cz. 16


6 marca 2021, dziś 70. urodziny obchodzi Mary Austin, największa miłość Freddiego Mercury'ego


Mary przychodzi na świat w Londynie w biednej, robotniczej rodzinie - co ciekawe, zarówno ojciec jak i matka byli niesłyszący. Mercury'ego (wtedy jeszcze Farrokha Bulsarę) spotyka w wieku 18 lat - ona pracuje w słynnym butiku Biba, on ma stoisko z używanymi ciuchami w Kensington Market.


Zostają parą i szybko wynajmują wspólnie mieszkanie. Związek rozkwita. W Boże Narodzenie '73 Mercury wręcza nawet swojej ukochanej pierścionek zaręczynowy. Mary przyjmuje oświadczyny, ale do ślubu nigdy nie dochodzi. W 1976 roku Mercury, podczas długiej i poważnej rozmowy, ze łzami w oczach wyznaje swojej narzeczonej, że jest gejem i że nie mogą być dłużej razem.


I tu następuje rzecz przedziwna - chyba nikt nie potępiłby Mary gdyby w tamtym momencie po prostu zerwała wszelkie kontakty z niewiernym partnerem i wymazała go z pamięci. Ona jednak nie dość, że postanawia mu przebaczyć, to zostaje jego największą przyjaciółką i powierniczką. Najważniejszą kobietą jego życia. Trwa przy nim aż do smutnego końca.


Mary Austin staje się najważniejszą osobą w otoczeniu Freddiego - Mercury ma swoich oficjalnych pomagierów, asystentów, itp, ale wiadomo, że ze zdaniem Austin liczy się najbardziej. Jest na każde zawołanie, często towarzyszy Freddiemu podczas różnych oficjalnych okazji, pozuje do zdjęć. Każdy późniejszy kochanek Mercury'ego musi z pokorą przyjąć do wiadomości, że będzie co najwyżej nr. 2 w jego życiu. Nie każdy umie to zaakceptować.


Ale ta zasada działa też w drugą stronę, co sprawia, że życie prywatne Mary wcale nie jest usłane różami. Jej wieloletni partner i ojciec dwójki synów, Piers Cameron, nie radzi sobie z życiem w cieniu Freddiego. Ich małżeństwo kończy się niedługo po śmierci wokalisty. Drugie małżeństwo też nie wytrzymuje próby czasu.


Na osłodę zostają jej wspomnienia, no i solidny spadek po zmarłym wokaliście. Mercury zostawił Mary w testamencie m. in. swój okazały dom w prestiżowej londyńskiej dzielnicy Kensington, oraz 50% udziałów w przyszłych zyskach pochodzących ze sprzedaży jego twórczości.


Kilka ciekawostek:


  • piosenka "Love Of My Life", którą zamieszczam poniżej, to w popularnej opinii utwór powstały z myślą o Mary. Chociaż John Reid, ex-manager Queen, twierdzi, że Freddie tak naprawdę napisał ją dla niejakiego Davida Minnsa z wytwórni Elektra, czyli jednego ze swoich pierwszych kochanków

  • drugie imię najstarszego syna Mary, Richarda Camerona, brzmi, oczywiście, Frederick. Mercury został ponadto jego ojcem chrzestnym

  • Mary, oprócz domu i sporej fortuny, otrzymała też w spadku koty Freddiego

  • jest prawdopodobnie jedyną osobą na świecie która wie, gdzie spoczęły prochy Mercury'ego

  • zasiada w radzie powierniczej fundacji Mercury Phoenix Trust, czyli organizacji powstałej po śmierci Freddiego na rzecz walki z HIV/AIDS

  • wg przeróżnych wyliczeń film "Bohemian Rhapsody" zapewnił Mary Austin, zgodnie z zapisami testamentu, około 60 mln dolarów zysku

Poniżej zdjęcie Freddiego i Mary z początków związku oraz teledysk ze zdjęciami z różnych lat


https://www.youtube.com/watch?v=qca9FVCb9nw

b4924dd3-6bea-4bb7-b512-49a99a2ade24

Zaloguj się aby komentować

Kartka z kalendarza Queen, cz. 15


5 marca 1966


Koncert zespołu The Opposition w miejscowości Wigston nieopodal Leicester


Znów zaglądamy nieco mocniej w przeszłość, w czasy przed-Queenowe ;), aby tym razem odwiedzić Johna Deacona, podówczas 15-letniego ucznia szkoły średniej, zafascynowanego muzyką soul i elektroniką. "Deacy" gra w zespole już od roku, jednak dopiero niedawno przesiadł się z gitary rytmicznej na basową. The Opposition, jak na amatorską grupę przystało, gra covery sławniejszych artystów i występuje na lokalnych scenach w Leicester i w okolicach. Kres zespołu przychodzi w roku 1969, gdy muzycy kończą szkoły średnie i rozpoczynają studia w różnych częściach Anglii. John, znakomicie zdawszy egzaminy końcowe (same szóstki), zostawia gitarę i wzmacniacz w domu i jedzie do Londynu na studia elektroniczne. Mniej więcej po roku głód grania wraca a Deacon zgłasza się na przesłuchanie do nowopowstałego zespołu Queen


Na koniec kilka ciekawostek o "tym cichym"


  • w 1972 Deacon skonstruował wzmacniacz gitarowy ochrzczony mianem "Deacy Amp" - zarówno on jak i May wykorzystywali go wielokrotnie do nagrań

  • jako jedyny z członków Queen nie śpiewał - ani w studio, ani na żywo (na koncertach jego mikrofon był wyłączony albo ściszony na maxa)

  • pierwszą piosenką jego autorstwa, która ukazała się na płycie Queen, było "Misfire" z '74

  • pierwszym singlem jego autorstwa była o rok młodsza kompozycja "You're My Best Friend", dedykowana przyszłej żonie, Veronice

  • a propos żony, John i Veronica w styczniu 2021 obchodzili 46. rocznicę ślubu - doczekali się 6 dzieci, nie wiem czy i ile moją wnucząt, pewnie od groma

  • jednak dziadek i być może już pradziadek John ma za co kupować prezenty swoim bliskim - w 2019 roku jego majątek szacowano na blisko 200 mln funtów

  • Deacon skomponował kilka największych hitów Queen - przede wszystkim "Another One Bites The Dust" i "I Want To Break Free"

  • Deacon zaczął stopniowo wycofywać się z showbiznesu po śmierci Freddiego, aby ostatecznie usunąć się w cień w roku 1997. Od tamtej pory nie udziela wywiadów, nie wypowiada się publicznie i nie uczestniczy w żadnych wydarzeniach związanych z Queen

Zdjęcia - jedno z pierwszych, z czasów The Opposition i jedno z ostatnich z jakiejś rodzinnej uroczystości. Klip to piosenka "Under Pressure" z koncertu na Wembley '86, ujęcia tylko z Johnem.

https://www.youtube.com/watch?v=46F0eE357J8

39392a95-9d0b-43b4-8b2d-23fdd65f33b0
c703397e-6163-45f2-90c0-9c9c21a9b4aa

Zaloguj się aby komentować

Kartka z kalendarza Queen, cz. 14


4 marca 1991


Ukazuje się "I'm Going Slightly Mad", drugi singiel promujący płytę "Innuendo".


Jest to jedna z ostatnich piosenek skomponowanych przez Mercury'ego. Jego partner, Jim Hutton, wspomina w swojej książce, że została napisana w 1990 roku podczas kolacji z wieloletnim przyjacielem wokalisty - Peterem Strakerem. Panowie w którymś momencie spotkania zaczęli na wyścigi wymyślać takie krótkie, bezsensowne acz dowcipne zdania inspirowane twórczością Noela Cowarda (np. "I think I'm a banana tree" albo "I'm knitting with only one needle"). Wiele z nich znalazło się potem w piosence, choć Straker nie widnieje oficjalnie jako współautor słów.


Teledysk został nagrany w lutym w londyńskim Limehouse Studios. Za reżyserię odpowiadało austriackie duo Rudi Dolezal & Hannes Rossacher (czyli "The Torpedo Twins"), stali współpracownicy Queen w tamtym czasie. Klip, utrzymany w czarno-białej tonacji (za wyjątkiem jednej sceny), koresponduje z surrealistycznym nastrojem słów piosenki - oprócz członków zespołu pojawia się w nim również stadko pingwinów oraz ktoś w przebraniu goryla (istnieją plotki, że to Elton John).


Technicznie rzecz biorąc jest to ostatni teledysk na planie którego spotkali się wszyscy członkowie Queen. Freddie Mercury bardzo mocno zaangażował się w ten projekt - wymyślił ogólną koncepcję, a nawet rozrysował storyboardy niektórych scen; na ujęciach z planu widać jak jest aktywny i jak - dosłownie - reżyseruje pewne ujęcia i wymienia uwagi z Dolezalem. Wedle słów tego ostatniego, Freddie miał na planie bardzo dużo zabawy i był dumny z efektu końcowego. To wideo stanowi też dowód jego niezłomności w obliczu śmiertelnej choroby.


Znalazłem takie fajne video wstawione w 2020 przez samego Dolezala - szczególnie polecam minidokument z planu od 4:09 do 10:50 no i sam teledysk od 14:50. Na zdjęciu jedna z ostatnich wspólnych fotek Queen.


https://www.youtube.com/watch?v=NSJS5AHVoLI

e1da0b79-5349-4944-87ee-6d95b390f077

Zaloguj się aby komentować

Kartka z kalendarza Queen cz. 12


2 marca 1974


Koncert w klubie Friars w angielskiej miejscowości Aylesbury.


Queen grają drugi występ w ramach tournee promującego wydanie albumu pt. "Queen II" i nie jest to niestety ich najlepszy koncert ever. Ale po kolei.


Na początku roku muzycy w ramach przygotowań do wzięcia udziału w styczniowym festiwalu Sunbary '74 w Australii, otrzymują niezbędne szczepienia ochronne. U gitarzysta Briana Maya wywiązuje się infekcja. Co prawda udaje się ją zaleczyć na czas, ale w marcu ręka nadal nie jest w pełni sprawna.


Więcej o problemach z tamtego dnia można przeczytać w zachowanej krótkiej recenzji niejakiego Pete'a Makowskiego. Jeśli wierzyć jego słowom, ciężarówka z częścią oświetlenia utknęła w korku, wobec czego scena podczas występu tonęła w mroku. Drugim problemem okazało się nagłośnienie - wg dziennikarza Queen użyli zbyt mocnych wzmacniaczy jak na tak niewielką salę (800 miejsc) i po prostu było zbyt głośno.


Trzeba powiedzieć, że recenzja jest jednak dość życzliwa, pan Makowskim dostrzegł potencjał młodego, aspirującego zespołu i wyraził nadzieję na obejrzenie ich ponownie na większej scenie w pełnym świetle


Poniżej oryginalny artykuł

f65f98dd-41b3-4429-ad67-d514d906a90a

Zaloguj się aby komentować