Nie wyczymie... Uczepiła się mnie jakaś denialistka ewolucyjna, która próbuje udowodnić, że jesteśmy jacyś wybitnie uprzywilejowani jako ludzie, zwierzęta to takie rośliny z oczami, a człowiek to transcendencja, inny wymiar, który nie ma z nimi na żadnym etapie nic wspólnego.
No i jako argument użyła stwierdzenia, że "MY latamy w kosmos, a co małpy zrobiły".
Ciekawi mnie gdzież to ONA lata w kosmos i jak się dołożyła do dorobku naukowego ludzkości. Kreski po brwiach prosto nie potrafi narysować, a bredzi o lataniu na Księżyc.
Irytują mnie ludzie przypisujący sobie zasługi całego gatunku, którzy sami mają problem ze złożeniem trzech składnych zdań i rozwiązania łamigłówki matematycznej w postaci 7x7. Nie sądzę, aby szybciej od szympansa dopasowała klocki do otworów w zabawce dla dzieci, ale tylko poprzez gatunkową konotację z całą historią człowieka - przypisuje sobie jego dorobek. Nie akceptując zwierząt, a bliżej jej do makaka niż do przeciętnego maturzysty, żeby nie przerysować skali do jakichś Einsteinów i innych Saganów, bo dla niej to dopiero powinien być osobny nieosiągalny byt.
Ehh, się poirytowałem znowu.
#gownowpis

